#NieZostawiamCzytelnika – Piszemy wspólnie opowiadanie

z Brak komentarzy

Szanowni Czytelnicy,

Zaprosiliśmy Was do wspólnej zabawy w pisanie opowiadania. W ramach akcji #NieZostawiamCzytelnika co tydzień na profilu facebookowym Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kępnie zamieszczamy kolejny pomysł na historię, którą możecie wymyślać do końca tygodnia. Poniżej prezentujemy pierwszą historię. Miłego czytania.

profil na facebooku

Historia nr 1

Trzasnęły drzwi. Pies nagle znikł. Tląca się żarówka zamigotała i zgasła. Ogarnęła go ciemność, tak gęsta, że nie mógł zobaczyć nawet swoich rąk. Po chwili jego wzrok napotkał jakąś postać stojącą przy kominku. Osoba ta,wydawała mu się znajoma, lecz nie potrafił sobie przypomnieć kim ona jest. Przyjrzał się jej dokładnie. Była to średniego wzrostu kobieta o zgrabnej posturze, błękitnych oczach i ciemnych długich włosach. Te oczy… ostatnio widział je wiele lat temu… i nigdy ich nie zapomniał.
– Jak się tu dostałaś?
– Drzwi były otwarte.
– To, że było otwarte nie znaczy, że możesz sobie ot tak wejść, jak do siebie. Co tu robisz?
– Chciałam Cię zobaczyć. Stęskniłam się, a ty nie?
– Ja.. – mężczyzna spojrzał na nią pytającym wzrokiem
– Pięknie się urządziłeś. Ogromny dom, śliczny piesek, drogie auto… a gdzie pani domu?

– Pani domu…
Jego myśli ponownie przeszły mgłą. Poczuł, że zapomniał o kimś bardzo ważnym, kto powinien być teraz tu z nim, ale zaginął razem z jego pamięcią. Spojrzał na swoje trzęsące się ręce i starał się z całych sił przypomnieć sobie cokolwiek.
– Tak, Sara, przecież chyba o niej nie zapomniałeś?
Zaśmiała się delikatnie pod nosem kobieta. Tak, jakby była odpowiedzialna za jego amnezję i jedynie czekała, aż jej rozmówca zorientuje się, co dzieje się wokół niego. Jego myśli powoli wracały. Kobieta, krzyk, ogień… setki obrazów przelatujących przed jego oczami. Zbyt szybkie i ulotne, aby cokolwiek z nich wyciągnąć.
– A pamiętasz może, jak ja się nazywam?
Szatański uśmiech wpisał się w kobiecą twarz. Mężczyzna przeszył ją wzrokiem raz jeszcze.
– Tak, już pamiętam, jesteś… Izabele – odparł po chwili zastanowienia.
– Nad spostrzegawczością musisz jeszcze popracować.
– Ale o co chodzi? Przecież to było tyle lat temu.
Izabele podniosła stojące na komodzie zdjęcie pary i patrząc na nie powiedziała:
– 5 lat, tyle czasu zajęło ci zapomnienie o żonie… ale nie mnie o siostrze.
– Myślisz że zapomniałem? Też mi jej brakuje. Tylko czemu rozdrapujesz stare rany?
– To nie ja je rozdrapuję, to Sara. – Mówiąc to odłożyła zdjęcie i spojrzała uważnie na niego
– O czym ty mówisz? Przecież policja…
– Na miejscu policji też bym odpuściła tę sprawę. Sara nie zginęła w żadnym wypadku. Zresztą, czy nigdy nie zastanawiał cię brak ciała?
– Żyjąc 5 lat w kłamstwie już nie wiesz co jest prawdą…
– Prawdą jest to, że Sara została porwana przez osobę, którą skrzywdziłeś wiele lat temu…
– Co? O czym ty mówisz?! Skąd to wiesz? Kogo skrzywdziłem? Ja… ja nic nie pamiętam…
– Pozwól, że ci przypomnę…Byłeś wtedy na studiach… Poznałeś pewną dziewczynę. Była niezwykła. Śliczna, inteligentna, wesoła, pełna energii, przyjacielska… Zauroczyła was wszystkich, szczególnie ciebie. Jednak to wszystko, okazało się fałszem, jej zachowanie – grą, a twarz – maską. Któregoś dnia zorganizowała domówkę w swoim ogromnym domu. Bawiliśmy się świetnie. Muzyka, taniec, alkohol. Nagle gdzieś zniknąłeś… w sumie nie tylko ja to zauważyłam. Podobałeś się wielu dziewczynom, więc twoje zniknięcie szybko zostało zauważone, również przez moją siostrę. W tamtym czasie przecież byliście parą, była między wami chemia, kochała cię, a ty ją. Jednak tego wieczoru przespałeś się z inną. Następnego dnia błagałeś moją siostrę żeby ci przebaczyła, przepraszałeś za to, co się stało, obiecywałeś, że to już się więcej nie powtórzy, itp. Mówiłeś, że tamta odurzyła cię alkoholem. A Sara… wybaczyła ci, bo cię kochała.
W Jednej chwili wszystko wróciło. Przypomniał sobie tę kobietę, jej uśmiech, zapach… i wszystko co było później…
– A ja kochałem Sarę, wciąż ją kocham. Każdego dnia starałem się jej to udowadniać. Od tamtego dnia nie wziąłem do ust nawet łyka alkoholu. Pamiętam tę dziewczynę. Nazywała się Camille. Gdy Sara mi wybaczyła, ona zniknęła bez słowa.
– To nie do końca jest prawdą…

***

Znowu to samo. Znowu dogania ją przeszłość. Tyle miejsc, osób, zmian, żeby tego uniknąć …
– No, to gdzie jest właścicielka? – ponowił pytanie mężczyzna, patrząc stojącej w drzwiach kobiecie prosto w oczy.
– Właśnie na nią patrzysz – powiedziała hardo, odblokowując broń.
– Nieźle, naprawdę nieźle. I to wszystko w przeciągu trzech miesięcy, zaskakujesz mnie Camille. – powiedział, a w jego oczach zobaczyła jakiś groźny błysk, podobny do błysku obnażonych kłów dzikiego zwierza .
– Odejdź stąd, skończyłam z tamtym życiem – powiedziała kobieta coraz mocniej zaciskając dłoń na rewolwerze.
– Camille, dobrze wiesz, że nie przyszedłem po ciebie. Firma nie zajmuje się pierwszymi lepszymi egzekutorami. Gdzie to jest? Gadaj ?!

***

Stali naprzeciwko siebie w milczeniu, mierząc się wzrokiem. Nick nagle obrócił się i usiadł na stojącym najbliżej krześle. Ukrył twarz w dłoniach i westchnął. Izabelle podeszła do okna. Pies zaszczekał w oddali.

– Co nie jest do końca prawdą? Fakty są takie, że moja żona nie żyje. Zginęła pięć lat temu w pożarze. Ciała nigdy nie odnaleziono – powiedział cicho.
– Tak słyszałam tę historię. Smutna a zarazem ciekawa. Chociaż nie tak ciekawa, jak twoje próby odnalezienia mordercy – mężczyzna spojrzał na nią z zaciekawieniem – Nie wiem o czym mówisz – skłamał – Strażacy powiedzieli, że przyczyną pożaru była nieszczelna instalacja gazowa, policja nie znalazła żadnych śladów włamania ani niczego takiego, co mogłoby wskazywać na udział innych osób.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
– No cóż, ale ty wiedziałeś coś więcej niż oni prawda? Wiedziałeś, że nieszczelna instalacja gazowa nie jest dziełem przypadku i wcale cię nie zdziwiło to, że policja nie znalazła żadnych śladów. Wiedziałeś, że to był zamach na ciebie, a nie na Twoją żonę, jednak niestety twoja wybranka znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze…
– Czego ode mnie chcesz?!
– Ciebie. Czytałam twoje akta, widziałam cię w akcji, jesteś naprawdę niezłym… wojownikiem – uśmiechnęła się – gdzie się nauczyłeś tak walczyć co? W sumie to nie ważne. Mam do wykonania bardzo ważne zadanie i myślę, że jesteś najlepszym kandydatem do jego wykonania.
– Dlaczego miałbym się na to zgodzić?
– Jeśli wykonasz dla mnie to zadanie, zdradzę Ci informacje, które mogą być dla ciebie na wagę złota – Izabele usiadła na krześle wkładając nogi na stół – Przecież nie raz zastanawiałeś się, dlaczego ciała twojej żony nigdy nie odnaleziono, prawda?

– Tak, ale ta historia z porwaniem… skąd ten pomysł?

– Sara przysłała mi list.

– Jaki list? Dlaczego nigdy nic mi o nim nie powiedziałaś.
– Nie chciałam cię martwić. Zresztą sam przeczytasz.
– Czy ona żyje?

– Wszystkiego się dowiesz… jak tylko wykonamy zadanie.

Nick wpatrywał się z niedowierzaniem w kobietę siedzącą na przeciwko. Kim ona jest? Właściwie nie do końca wiedział czym zajmuje się siostra jego żony. Nigdy nie mieli zbyt bliskiego kontaktu, nie lubiła go. Potem wpadała do nich kilka razy… Co robi teraz? I dlaczego pojawiła się akurat w tej chwili? Czy ona coś wie? Dlaczego nie powiedziała nic wcześniej? No, i ten list. Przez tyle lat próbował dowiedzieć się, co się stało z jego żoną, a teraz jest szansa, że …

Głowa rozbolała go, od tych wszystkich intensywnych myśli, a może to znowu ten napadowy ból, który ma od wypadku? Gdy strażacy wyciągnęli go z płonącego domu nic nie pamiętał. Żadnych twarzy, żadnych zdarzeń. Wspomnienia zostały ukryte za mgłą, z której co jakiś czas coś się wyłania. Jak dzisiaj. Sara, Izabele, Camille…

Pies zaczął ujadać bliżej domu. Nick zerwał się na nogi.

– Siadaj – krzyknęła ostro kobieta i wycelowała w niego broń.

Nick usiadł zdziwiony spoglądając raz na nią, raz na drzwi, zza których chwilę później wyłonił się obcy mu mężczyzna.

– Kim wy do cholery jesteście?

***

– Tak, była moją sąsiadką, pamiętam ją, była z rodziny Armińskich, mieszkali pod nr 6… – chłopak przyglądał się z uwagą zdjęciu, które pokazywała mu kobieta stojąca w jego drzwiach.
– Dobrze, że chociaż ty coś pamiętasz. – Uśmiechnęła się słabo – A pamiętasz co się stało z właścicielką tego mieszkania?

– Wiesz…nooo, nie bardzo. Byłem wtedy młodszy, wiesz jak to jest. Pewne rzeczy zapadają w pamięć, innych sobie nie przypomnisz, no wiesz jak jest, nie?

-Tak, dziękuję, że próbowałeś. Kobieta odwróciła się od drzwi ale jeszcze coś zaświtało jej w głowie. – A dlaczego ją zapamiętałeś? – zapytała.

– Sara, to rzadkie imię, poza tym moja siostra nazwała nim swoją lalkę, tak mi to, przez to w pamięci utkwiło, nooo wiesz jak jest – chłopak wzruszył ramionami z uśmiechem.

– Dziękuję, bardzo mi pomogłeś – odpowiedziała kobieta, po czym kiwnęła głową na pożegnanie i zeszła schodami na podwórko.

Chłopak przez chwilę patrzył za nią, po czym zamknął drzwi i chwycił telefon leżący na kuchennym stole. Śledził przez okno, jak nieznajoma wychodzi z podwórka na ulicę.

– Tak, powiedziałem jej to, co chciałaś. Myślisz, że ktoś jeszcze może o nią pytać? OK. Zrobię jak chcesz, tylko teraz twoja kolej, no bo wiesz jak jest…

Skip to content